..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Menu

   » Recenzje

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

Piąty żywioł




* Prolog *

- No i zaczeło się - powiedział elf. Stał na rozstaju. Trzy drogi, wschód, zachód i północ.
- Którą mam wybrać? - zapytał i wyrzucił kamienie ze skórznego worka.
Odpowiedź była prosta - północ, a więc do Ald Earte, świątyni Matki Druidów.
- Hmm... Czemu akurat tam? - pomyślał.
Zebrał kamienie i ruszył.


*
Na miejsce dotarł po pięciu dniach ledwo trzymając sie na nogach.
Stanął przed świątynią. Na drzwiach wisiała wielka kołatka w kształcie gałązki jemioły.
Zapukał trzy razy. Czekał dość długo, ale w końcu drzwi zostały otwarte. Przed elfem stał nizołek lustrując go oczkami, z których nie można było niczego wyczytać.
- Kim jesteś wędrowcze? - zapytał niziołek.
- Jestem Elaethir, mag z zakonu Rin Adel. Zostałem tu przysłany na prośbe Retahera, ojca tej świątyni.
- Nie zostałem o tym powiadomiony.
- Gdyby mówili ci o wszystkim nie siedział byś w strażnicy tylko przy stole z pozostałymi kapłanami. Więc wpuścisz mnie czy nie?
- Nie. Możesz odejść.
- Uwierz mi nie lubię tego robić - powiedział Elaethir składając palce w odpowiedni znak.
Niziołek upadł by na ziemie gdyby elf go nie przytrzymał. Położył go w strażnicy i przykrył kocem. Wszedł na dziedziniec rozgladając się dokładnie czy nikt nie widział zajścia, ale front nie był widoczny z wnętrza klasztoru.
- Po co ja tu jestem? - pomyślał Elaethir - Ale skoro już jestem trzeba się gdzieś schować.
Rozejrzał się dokładnie w poszukiwaniu potencjalnej kryjówki.
Znalazł drzwiczki prowadzące do baszty. Podchodząc do kryjówki wyczuł jakieś czary, skupił się przez moment na źródle, a po chwili już wiedział, że po prawej stronie, w ścianie są drzwi przykryte silną iluzją.
Dotknął ściany, powierzchnia była chropowata, czuć było chłód cegieł. Iluzja była naprawde silna, zdjęcie jej zajeło mu sporo czasu.
- Po co komu w klasztorze ukryte drzwi? - pomyślał naciskając klamkę.
Wszedł do środka i ujrzał strome schody prowadzące w dół. Nie obeszło się bez prostego zaklecia przyzwania światła.
Zszedł na dół i wkroczył do wilekiej sali, w której na środku stał drewniany stół pokryty rdzawymi zaciekami. Powąchał i upewnił się, iż jest to krew.
Rozejrzał się dokładniej po pokoju. Po prawej stronie stały trzy krzesła i niewielki stół. Po lewej był piec, a obok kilka prętów i wiadro. Przed nim zwisał z sufitu hak.
Usiadł na krześle i wszedł w trans. Szukał dusz tych, którzy tu zgineli.
Poszukiwania były krótkie, było wiele dusz, które chciały podzielic się swymi cirpieniami.
Otworzył swój umysł na słowa kilku z nich, lecz w pewnym momencie nastąpiło silne uderzenie mentalne, którego spodziewał się najmniej. Upadł
na ziemię nie mogąć wstać. Próbował założyć blokadę, ale była zbyt słaba i szybko została przełamana.
Spróbował ostatniej sztuczki, wyłączył się. Po prostu zapadł w stan śmierci umsyłowej.
Obudził się w całkiem innym miejscu. Tym co różniło to od tamtego było silne światło, które próbowało przedrzeć się przez zamknięte powieki.
- I co warto było? - usłyszał czyjś głos - Pytam się, warto było
zajmować się nie swoimi sprawami?
Próbował odpowiedzieć ale z jakiegoś powodu z gardła nie wydobył się głos tylko cichy jęk.
- Nawet nie próbuj, założylismy ci blokadę umysłową, jedyne co możesz robić to słuchać - odparł głos.
Elaethir szukał w umyśle blokady i znalazł - była silna, czuł po bólu głowy. Zdjęcie jej zajeło troche czasu i pozbawiło na moment elfa czujności. W końcu jednak udało się.
- Kim wy jesteście? - spytał.
- Hmm... Udało ci się zdjąć blokadę? Jesteś jednak silniejszy niż myślałem - odparł głos.
Elaethir spróbował otworzyć oczy jednak oślepiające światło wdarło się do tęczówek uniemożliwiając dostrzeżenie czegokolwiek.
Po chwili blask zelżał, a kształty robiły się coraz bardziej wyraźne.
- Kim jesteście i skąd znacie sztuke Piątego Żywiołu? - wykrzyczał
elf odczuwając echo odbijające sie w jego głowie.
- I tak ta wiadomość na nic ci się nie przyda, już niedługo będzież mógł porozmawić o tym tylko z robakami - odparła postać stojąca w cieniu.
- Robaki też chętnie posłuchają - żartował Elaethir.
- Z tego co wyczytaliśmy w twoim umyśle jesteś kapłanem zakonu Rin Adel. Lecz przyczyny twego przybycia nie udało nam się ustalić. Może sam nam powiesz?
- Sam chciałbym to wiedzieć. Kamienie żywiołu mnie tu przywiodły.
- Hmm...Niech będzie, zresztą to nieważne. Już niedługo cię tu nie będzie więc nie mam powodu by zawracać sobie głowę - odparł nieznajomy i odszedł, a zaraz po jego wyjściu znikł również blask.

*

- Gdzie on jest i czemu tak długo się nie odzywa? - krzyczała postać chodząca po pokoju - Umówił się tu ze mną dwa tygodnie temu i jeszcze tu nie dotarł!? Musiało stać się coś złego!
- Uspokój się, przecież go znasz. Pewnie znowu poszedł tam gdzie kazały mu kamienie, a o spotkaniu zapomniał - odpowiedziała druga postać siedząca w fotelu.
Znajdowali się w Oxender, mieście poetów i naukowców oraz siedzibie zakonu Rin Adel. Zakon mieścił się w małym zamku, który zostawił tu po sobie pewny hrabia, niegdyś wypędzony przez tutejszych chłopów
Zamek znajdował się na niewielkim wzniesieniu, a z jego najwyższej baszty można było dostrzec południową bramę miasta.
- Jeżeli nawet poszedł by za tymi kamieniami odpowiadałby na sygnały telepatyczne. Przecież męczymy się z nimi już od trzech dni - krzyczała młoda elfka, dalej nerwowo spacerując po pokoju.
- Może jest czymś zajęty albo jego dusza opuściła ciało - odpowiedział gnom rozparty w fotelu.
- Nawet tak nie mów Garaelu.
- Uspokuj się Felen, miałem na myśli wycieczkę ciała astralnego, a nie śmierć.
- Musimy go szukać. Może ma jakieś kłopoty.
- A gdzie pujdziemy przecież nawet nie wiemy, w którym kierunku się udał.
- Masz racje... spróbuję jeszcze raz skontaktowac się z nim telepatycznie.

*

Musze stąd wyjść... Tylko jak? - myślał Elaethir, gdy drzwi celi uchyliły się z wielkim zgrzytem a do środka ktoś wszedł. Zaraz potem na środku znów pojawił się okropny blask, który zamknął elfowi oczy.
- No to już koniec odsiadki, idziemy - powiedział tajemniczy głos.
- Powiedzcie czego przez te kilka dni szukaliście w mojej głowie!
- Niech cię to nie obchodzi, już tylko ścięcie i głowa więcej cie boleć nie będzie.
- Czyje ścięcie, o czym ty mówisz?
- Twoje oczywiście. Wystarczająco długo gawędziliśmy, pora iść.
- Ja nigdzie nie ide - powiedział elf ale za chwile poczuł jak jego nogi same się podnoszą i opadają stawiając niemrawe kroki.
- A widzisz, że jednak idziesz - odparł nieznajomy.
Wyszli na dziedziniec i wreszczie zgasł blask przed oczami Elaethira a kształty zaczęły przybierać realistyczne rysy. W końcu dostrzegł twarz swoich oprawców. Byli to: wiekowy już krasnal o czym mogła świadczyć siwa broda sięgająca do kolan. Na twarzy miał blizną ciągnącą się od środka czoła przez oko i policzek do podbródka. Oraz pamiętny niziołek, którego Elaethir uśpił przed klasztorem. Jeszcze było widać u niego działanie czaru bo co jakiś czas głęgoko ziewał. Elf spróbował wedrzeć się do ich umysłów ale zaraz po rozpoczęciu próby powalił go na ziemię silny ból głowy.
-Próbuj dalej a zaoszczędzisz nam pracy bo sam się zabijesz.
-Co wy ze mną zrobiliście?-wykrzykną Elaethir.
-Deren! Idź po kata ja jeszcze sobie porozmawiam z panem kapłanem.
-Już mistrzu-odparł niziołek.
-No to możemy spokojnie porozmawiać. Co cie tu przyprowadziło?
-Już mówiłem, że kamienie.-odpowiedział elf.
-Hmm... Gdyby to były kamienie znaleźli byśmy to podczas sondowania twego umysłu. Więc nie kłam bo uwierz, że poza sondowaniem potrafimy też wyciągnąć wiadomości ludzkimi sposobami.
-Nie wątpię w to, ale ja wcale nie kłamie.
-Nich ci będzie.Powiedz mi jeszcze jedną rzecz czemu pierwszym miejscem do, którego wszedłeś była katownia?
-Nie wiem wyczułem iluzję, a dalej pchneła mnie ciekawośc - odparł Elaethir czując znajomy głos w głowie. Skupił się na nim i zaprosił gościa do penetracji umysłu.Po fali rozpoznał Felen starą znajomą z klasztoru.

*

Felen siedziała w środku pentagramu czując natężający się ból czaszki, wiedziała, ze wkońcu dotarła tam gdzie chciała, miała połączenie z Elaethirem.
Wreszcie po tylu dniach udało się go znaleść. Skupiła się bardziej i wyczuła drzwi do podświadomości, otworzyła je i wtedy zobaczyła krasnoluda z długą siwą brodą i blizną na twarzy. Wiedziała, że to samo widzi Elaethir, wiedziała też, iż musi teraz sie skupić bo obraz w każdej chwili może się rozmyć i zniknąć.
Czały czas widziała inny obraz, raz strażnice koło wielkich wrót, a to basztę, inny obraz pokazywał znowu kawałek muru porośniętego winoroślą.
W pewnym momencie ujrzała symbol Matki Druidów gałązkę jemioły na niebieskim tle. Zaraz potem połączenie zostało zerwane.
- Felen nic ci nie jest! Powiedz coś! - krzyczał ktoś nad nią a głos odbijał się w jej głowie.
- Nic mi nie będzie, jeśli przestaniesz krzyczeć - wydusiła z siebie próbując wstać.
- Poczekaj pomoge ci - odpowiedział tym razem ciszej Garael - Co się stało?
- Nie wiem, coś przerwało połączenie jak byłam w podświadomości Elaethira. Dla mnie skończyło sie to bólem głowy i chwilowym omdleniem, a dla niego mogło skończyć się śmiercią. Ale chyba wiem gdzie jest. Pokazał mi symbol Matki Druidów. Najbliższy ich zakon jest w Ald Earte.

C.D.N...


Jahoke.
komentarz[6] |

Komentarze do "Piąty żywioł"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Kerm
Engine by Khazis Khull based on jPortal


   Sonda
   Czy ewolucja idzie w dobrym kierunku?
Jasne, tylko tak dalej.
Nie mam zdania.
Nie wszystko mi się podoba, ale
Nie widzę potrzeby.
To krok wstecz.
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Bogowie greccy
   Fantasy jako ...
   Przeznaczenie
   Apokalipsa 20...
   Wilkołaki
   Bogowie grecc...
   Legenda o kró...
   Chupacabra
   Egipscy Bogow...
   Inspiracje ku...

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.024508 sek. pg: