..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Menu

   » Recenzje

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

WILCZA ETIUDA



Wokół majaczą wielkie drzewa. Na niebie, mimo braku zachmurzeń, nie ma gwiazd. Można by pomyśleć, że chciały ukryć się przede mną, moimi braćmi, siostrami. Księżyc nieśmiało odbija słoneczne promienie, udaje, że są jego własnymi. Jest ciemno, bardzo ciemno… Ja jednak niezmordowanie biegnę przed siebie. Muszę. To silniejsze ode mnie. Wzywa mnie Noc. Moja Matka. Zakrywa mnie swym czarnym płaszczem, budzi we mnie dziki instynkty, wywołuje głód…
Ślepo podążam za jej głosem. Żaden śmiertelnik go nie słyszy. My jednak nie potrafimy mu się oprzeć. Jest nęcący, tajemniczy, ale zarazem stanowczy. Nie można go zlekceważyć. To niemożliwe. Nie da się przed nim uciec…
Zbliża się północ. Nawoływanie Matki jest wyraźniejsze, słodsze dla uszu. Rozkoszuję się Jej cichą pieśnią, delikatnym blaskiem księżyca – Jej serca, najdroższego klejnotu, magicznego oblicza. Rozkoszuję się, chociaż wiem, co nastąpi za chwilę. Wiem doskonale. Jednak nie potrafię się oprzeć. Nie umiem uciec. A może nie chcę?
Światło Księżyca delikatnie pieści moje ciało. Pokrywa mnie niczym srebrne, jedwabne płótno. Subtelne nawoływania Nocy, wśród szemrania wiatru i zimnej ciszy, mącą mój umysł, usypiają kłębiące się myśli. Jednak w rozpalonej duszy i sercu jest nutka niepokoju. Zatrzymuję się niedaleko Celu, miejsca naszych spotkań, Skały Uwielbienia. Oddaję się całkowicie Matce. Wiem, że te przyjemności mają swój kres. Wyczuwam nadchodzącą Przemianę… To już…
Nawoływanie ucicha. Uderza mnie gorąca fala. Rozpala we mnie płomień żądzy, rozbudza wszystkie instynkty, wilcze serce… Budzi we mnie bestię…
Obejmuje mnie ból. Szarpie mną i rzuca. Przeszywa mnie na wylot. Czuję, jak zmieniają mi się źrenice, czuję jak zmieniam się cała. Ból mnie oszałamia. Zmusza do krzyku. Krzyku, który zmienia się w ryk.
Moje ciało pokrywa się szaro-czarnym futrem, wyrastają mi ostre jak brzytwy, zakrzywione pazury i kły, zdolne rozszarpać i wyrwać życie z każdej ofiary. Upadam. Przestaję myśleć o czymkolwiek. Władzę nade mną przejmuje Zew, wilcze instynkty. Po chwili okrutny ból zaczyna ustępować. Podnoszę się już na czterech łapach. Świecącymi ślepiami rozglądam się wokół i podążam do moich sióstr i braci. Przy Wielkiej Skale są już wszyscy. Nerwowo dreptają w tę i z powrotem, warczą, szczerzą kły, straszą pazurami. Jesteśmy jeszcze oszołomieni bólem, w żołądkach pali nas ten okropny głód, duszę trawią płomienie żądzy… Nagle na Skałę wchodzi Wielki Przywódca. Wszyscy cichną. Matka znów daje o sobie znać. Zrywa się chłodny powiew wiatru. Przywódca unosi łeb ku Księżycowi i zaczyna oddawać cześć Nocy. Wszyscy zaczynamy śpiewać naszą Wilczą Pieśń. Niesie się ona przez Wielki Las, odbija się echem od pni. Wiatr ustaje. Kończymy nasz śpiew. Czujemy jeszcze większy żar, zmysły prowadzą nas na kolejne polowanie. Musimy ugasić płomienie pożądania, zaspokoić głód. Biegniemy po kolejne ofiary…
Nie jesteśmy źli… Zabijamy z konieczności, nie dla przyjemności. Żyjemy zgodnie z naszą naturą. Świat Wilków rządzi się własnymi prawami. Śmierć jest potrzebna do życia. Ludzie tego nie rozumieją… Dlaczego są tak egoistyczni? Zabili mojego ojca… Zabili wiele istot z błahych powodów i nie mają do siebie żalu. Lecz kiedy my zabijamy aby żyć, robią z nas bestie niewarte istnienia. Dlaczego po prostu nie zajmą się swoim życiem, prawami, bogami i demonami, zostawiając nas, nasze prawa, naszą Matkę? Dlaczego narażają się na naszą nienawiść?
Dotarliśmy na jakiś parking przy leśnym pensjonacie. Stoi tam grupka ludzi. To oni będą ofiarami…
Atakujemy ich. Nareszcie poczułam ten upragniony zapach ciepłej krwi. Poczułam smak ludzkiego mięsa. Ugaszałam swoje dzikie instynkty, zaspakajałam głód. Płomienie przestają palić moje wnętrze.
Nagle rozległ się huk. Coś poszło nie tak.
Szarpnęło moim barkiem. Przeszył mnie ból. Zamroczyło mnie… Zdołałam tylko wydać przeraźliwy ryk. Moi towarzysze zawrócili do lasu…Uciekli… Jeszcze kilka razy sięgnęły mnie strzały. Nie mam siły biec. Padam obok zwłok. W pysku czuję smak krwi. Tym razem jest to moja krew…
Staje nade mną jakiś łysawy osiłek. Dobiegają do niego inni ludzie. Krzyczą coś między sobą. Facet strzelił do mnie po raz kolejny. Świat zawirował mi przed oczami. Miał ołowiane kule. Zaczęłam wszystko odbierać jak przez mgłę. Zrobiło mi się zimno…
Zamknęłam ślepia. Poczułam, jak wracam do swojej ludzkiej postaci. Nigdy jednak nie będę już miała okazji być człowiekiem.
Dołączyłam do mego ojca. Noc zakryła mnie swymi czarnymi skrzydłami. Zabrała do innej krainy. Nuciła mi swoją cichą melodię. Ukoiła żal, uspokoiła duszę. Sprowadziła dla mnie dni wolne od palących potrzeb, od zabijania, od strachu. Podarowała mi nowe życie. Wilcze życie w innym wymiarze…

Scarlet_Rose.
komentarz[7] |

Komentarze do "Wilcza etiuda"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Kerm
Engine by Khazis Khull based on jPortal


   Sonda
   Czy ewolucja idzie w dobrym kierunku?
Jasne, tylko tak dalej.
Nie mam zdania.
Nie wszystko mi się podoba, ale
Nie widzę potrzeby.
To krok wstecz.
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Bogowie greccy
   Fantasy jako ...
   Przeznaczenie
   Apokalipsa 20...
   Wilkołaki
   Bogowie grecc...
   Legenda o kró...
   Chupacabra
   Egipscy Bogow...
   Inspiracje ku...

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.019682 sek. pg: